Odnajdź mnie w mroku

12 listopada 2018

10. Niesprawiedliwy los


Była noc. Biegłaś środkiem ulicy, a deszcz uderzał o kaptur płaszcza, który zazwyczaj nosiłaś na misje w zimniejszych regionach. To było dobre, bo dźwięk kropli wody tłumił inne odgłosy.
Cała wioska opustoszała. Okna domów i lokali spowijał mrok. Nieliczne latarnie i lampiony oświetlały łagodnym półmrokiem uśpioną osadę i ciebie przedzierającą się przez labirynt uliczek.
Zastukałaś w drewniane drzwi, od których całymi płatami odchodziła zielona farba. Wstrzymałaś oddech, a nieznośny, denerwujący jazgot rozbrzmiał po raz kolejny. Musiałaś oprzeć się o ścianę, czułaś zawroty głowy. Nawet nie sposób było myśleć nad przyczyną twojej dolegliwości. Wszystkimi siłami powstrzymywałaś swój organizm przed kolejnym omdleniem.
Mimo późnej godziny, mieszkanie Kakashiego mogło okazać się całkowicie puste. Był przecież dorosłym mężczyzną, w dodatku bez rodziny. Sekundy mijały, a ty zastanawiałaś się w jaki sposób będziesz mogła przetrwać dłużej – kolejne godziny i dni – jeśli ktoś tego nie powstrzyma. Może pójdziesz pod wodospad w Dolinie Końca? Jego dźwięki powinny uciszyć nieznośne szumy w twojej głowie. Przynajmniej na jakiś czas.
– Sakura? – Otworzył drzwi i mimo roztarganych włosów, spojrzenie miał trzeźwe i w pełni świadome. Wasze oczy się spotkały. Wiedziałaś, że nie spał.
Przeszłaś obok niego, bezceremonialnie wchodząc do mieszkania. Nie przejmowałaś się, że mógł mieć tu kobietę lub jednego z anbu i omawiać coś bardzo ważnego i poufnego. Szczerze mówiąc, nie myślałaś w tej chwili za wiele. Od razu ruszył w ślad za twoimi krokami.
– Kakashi, ucisz to!
– Co takiego? Nie krzycz. Jest noc.
Wyraz jego twarzy zmienił się i zniknął z niej cień niepewności. Wyglądał na znudzonego i zmęczonego – niemal jak zawsze odkąd został twoim nauczycielem. Poczułaś w sobie małą wściekłość. Nie potrafiłaś myśleć, że nie ma pojęcia w jakim położeniu się znajdowałaś, ani że twoja czaszka lada sekunda może roztrzaskać się na tysiące małych kawałeczków. Zamiast tego, poczułaś złość. Złapałaś jego twarz w dłonie i zrównałaś wasze spojrzenia. Zmrużył oczy, uzmysławiając sobie jak niespokojnie drży emitowana przez ciebie chakra. W sekundę pojął, że nakazujesz użyć mu dojutsu. Wślizgnął się do twojej głowy i poczułaś jego dezorientację.
– Ucisz to, na Boga. Jeśli musisz to wyłącz wszystko. Dłużej nie wytrzymam.
Słysząc desperację w twoim głosie, nie był delikatny. To nic, chciałaś tylko znów móc myśleć.
Wszystko wyglądało jak za pierwszym razem. Ponownie unosiłaś się gdzieś nad waszymi rzeczywistymi ciałami. Nawet nie starałaś się śledzić kroków jego duchowej formy, niczego nie zataiłaś, chociaż wcale nie próbował zagłębić się w twoje myśli i wspomnienia. Chciałaś mu pomóc, więc skupiłaś się na dźwięku i prowadziłaś go do źródła krok po kroku, jak po nitce do kłębka.
Po około godzinie odsunął się od ciebie. Zauważyłaś, że na jego ramionach były ślady krwi, podobnie jak pod twoimi paznokciami. Nie miałaś pojęcia, że włożyłaś w to tyle siły. Nadal byłaś otumaniona, a twoje ciało drżało niczym liść na wietrze, ale nieznośne dźwięki ustąpiły. Nic innego cię nie obchodziło.
– Skończyłem. I jak?
– Niebo – szepnęłaś.
– Posłuchaj. Mam jedno oko i mój sharingan jest słabszy w porównaniu... z jego oczami. Stłumiłem to, na ile umiałem, ale szmer pozostanie. I co?
Zdziwiłaś się, że tak łatwo zaakceptowałaś prawdę. Już wcześniej czułaś, że to właśnie on, starszy brat Sasuke, stoi za wszystkim. To jego głos szeptał w twojej głowie.
– Tylko... Coś cichego, bardzo. Nie mogę nazwać tego nawet szmerem.
Chyba się uśmiechnął, ale w mroku nocy nie mogłaś tego stwierdzić. Dodatkową przeszkodą była jego maska.
– Długo to trwało?
– Od dzisiejszego popołudnia, chwilę po naszym spotkaniu. Zaczęło się znienacka i było tak cholernie głośne i przerażające, że nie mogłam myśleć. Chwilę później zemdlałam.
– Powinniśmy o tym komuś…
– Nie! – Spojrzałaś na niego wrogo. Jeszcze parę lat temu nie przyszło ci na myśl, że będziesz w podobny sposób traktować swojego sensei’a.
Czułaś, że to tajemnica, której nie możesz wyjawić nikomu. Nawet nie myślałaś o przesłuchaniach, jakie zgotowałoby ci anbu na rozkaz Kage.
– Jeśli chcesz to proszę, droga wolna. Wiedz jednak, że po tym przestaniesz dla mnie istnieć.
Rozszerzył oczy i przez sekundę wydawało ci się, że zmroziły go twoje słowa.
– Dobrze, dobrze! Nic nie mówiłem. Obiecaj jednak, że jeśli coś ponownie się stanie, to do mnie przyjdziesz.
– Masz to jak w banku.
Wydawał się rozluźnić.
– Jak mogę…
– Przestań. Sakura, jesteś moją przyjaciółką. Zawsze zrobię wszystko, co będzie mogło ci pomóc.
– Odezwę się jutro. Pół nocy będę się modlić, żeby to nie wróciło.
Kakashi zagrodził ci przejście. Dopiero w świetle księżyca zauważyłaś, że wyglądał bardzo źle, jakby i jego coś trapiło.
– Dziecko, jest trzecia w nocy, a ty masz do przejścia pół wioski. Poza tym pada i to cholernie mocno. Zostajesz dziś u mnie. Nie mam sumienia cię wyganiać.
– Ale śpię na-
– Tak i co jeszcze? – przerwał. – Chyba musiałbym leżeć nieprzytomny lub umierający, żeby pozwolić kobiecie spać na podłodze. Poza tym jesteś młoda, twój kręgosłup jeszcze się kształtuje. O nie!
Przytaknęłaś, myśląc jak dobrze było mieć kogoś bliskiego na wyciągnięcie ręki.
– Za to ty jesteś stary i lada chwila plecy mogą ci wysiąść.

Ciekawe, co by zrobiła, otwierając teraz oczy? Mając przed sobą całkowicie obcą twarz, nawet nie zwróciłaby uwagi na jasne włosy ani oczy, z których jedno było czerwone niczym krew.
Na zewnątrz noc powoli ustępowała szarości poranka. Świergot ptaków powoli rozbudzał osadę.
Zejdę przez nią na zawał.
Przestraszyła go dziś nie na żarty. Na szczęście sprawa nie okazała się tak poważna. Niemal przerwał jej połączenie z Itachim. Nawet nie miał odwagi gdybać czego może od niej chcieć. Pamiętał tego chłopca i grzech, do którego go zmuszono. Chyba nigdy nie będzie w stanie myśleć o nim tylko jak o mordercy.
Nie przeszkadzało mu, że niespodziewany gość zajął łóżko. Nie przespałby kolejnej nocy, wciąż na nowo snując w swojej głowie historie, które nigdy nie miałby prawa bytu. Spojrzał na nią i pomyślał, że gdyby miał z pięć lat mniej, może wtedy byłoby to właściwe.
Zejdź na ziemię Hatake, już świta.

Ranek był cichy i jasny. Żółte światło wpadało przez świetlik w sypialni Kakashiego przywracając ciemny pokój do życia.
Nie zaznałaś spokoju tej nocy. Obudziłaś się wcześnie, gdy pierwsze promienie słońca musnęły twoją twarz. Leżałaś wystraszana i płocha jak leśne zwierze. Czekałaś tylko, aż znów zaczniesz słyszeć lub widzieć jakieś omamy.
Zasłoniłaś oczy dłonią, a myśli kłębiły się pod różowymi włosami.
Jak długo to jeszcze potrwa?
Czułaś się jak za dziecięcych lat, kiedy byłaś wiotka i chorowita – całkowicie nie miałaś panowania nad swoim ciałem i jego ekscesami.
Cholera, teraz oddałabym, wiele, żeby znów być tą bezwartościową smarkulą, której nikt nie zauważa. Dlaczego nie mogę żyć w spokoju?
– Daj spokój, bo będzie tylko gorzej. – Kakashi stał w progu drzwi z kubkiem w ręku, jednak jego maska nadal znajdowała się na swoim miejscu. Wystraszył cię, pojawiając się znienacka, choć jako shinobi powinnaś mieć bardziej wyczulone zmysły. Mogłabyś w tej chwili skoczyć, krzyknąć lub czymś w niego rzucić, ale leżałaś bez ruchu.
– Tak myślisz?
– Jestem tego pewien. To jak ze świeżą raną na ciele, nie warto tego rozdrapywać.
– Skoro tak mówisz, sensei.
Wciągnął chlust powietrza, za szybko i zbyt nierozważnie i rozkaszlał się.
– Naprawdę tak ci do tego tęskno?
– Hm?
– Nawet nie próbuj do tego wracać. Mów mi Kakashi, jakoś przez ostatnie dni to ci nie przeszkadzało.
– Skoro tak chcesz.
– Tak właśnie ma być. Chcesz kawy?
Tego nigdy nie mogłaś sobie odmówić, choćby i sam Orochimaru zaproponował ci kubek.

Mogłabyś mieć przydomek najbardziej inteligentnego chunnina młodego pokolenia (wraz z Shikamaru), mogłabyś być uczniem Kage i pretendentem do pozycji ordynatora szpitalu, ale nadal byłabyś tą samą Sakurą, która próbowała ściągnąć maskę z twarzy Kakashiego i wplątywała się w głupie historie. Tak jak wtedy, kiedy uciekłaś z domu na parę godzin, chociaż matka krzyczała za tobą, że Konoha to wioska zabójców.
Nie potrafiłaś oprzeć się tajemnicy. Zwłaszcza, kiedy głos całkowicie zamilkł i nic cię nie powstrzymywało. Konsekwencje wydawały się o niebo bardziej błahe. Ręce już nie drżały, kiedy rozwinęłaś kartkę papieru, a oddech był zadziwiająco opanowany i spokojny.
Zawahałaś się w ostatniej chwili, pieszcząc palcami biały papier. Gdybyś odłożyła kartkę, może wszystko wróciłoby do normy. Może za parę chwil znów stałabyś się dziewczyną, której nikt nie zauważa. Przemierzającą ulice wioski niczym cień rzucany przez twoich kompanów. Czy nie tego jeszcze chwilę temu tak bardzo pragnęłaś?
Ale to już nie ja.
Papier zaszeleścił w twoich dłoniach.

Misja rangi S #356-02-29
Klan Uchiha, z Uchiha Fugaku (pierworodny głównej gałęzi) na czele, podejrzani są o poglądy rewolucyjne, godzące w interesy i bezpieczeństwo, zarówno cywilne jak i militarne, Konoha-Gakure. Zlecona inwigilacja klanu.
Misja zlecona: Uchiha Itachi, oddział 8, bezpośrednie zwierzchnictwo: Hokage.
Podpisano: Sarutobi Hiruzen
Raport misja rangi S #412-08-05
Udaremniono próbę przejęcia głównej Świątyni Ognia. Ujęci sprawcy pochodzą z klanu Uchiha, twierdzą, że jest to kwestia przypadku, a (zbiegli i nie odnalezieni, brak informacji o nazwiskach) wspólnicy nie mają nic wspólnego z ich rodziną. Uchiha Fukaku nie przyznaje się do jakiejkolwiek winy ze strony swojego klanu, jednocześnie odmawia przeprowadzenia testów z pomocą genjutsu Badacza Myśli. Uchiha Shiro oraz Uchiha Setsu zostali przekazani pod nadzór Policji Konoha i obecnie znajdują się w areszcie domowym.
Podpisano: Uchiha Itachi, oddział 8, bezpośrednie zwierzchnictwo: Hokage.
Raport misja rangi S#102-12-11
Udaremniono zamach stanu, głównym inicjatorem był Uchiha Fukaku (przywódca, pierworodny głównej gałęzi) oraz Uchiha Matashi (kapitan Policji Konoha, pierworodny drugiej gałęzi klanu, brat cioteczny Uchiha Fukaku). Wniosek o rozwiązanie Policji Konoha przyjęty i niezwłocznie zatwierdzony przez Hokage dnia 11-12.
Podpisano: Sarutobi Hiruzen oraz Uchiha Itachi, oddział 8, bezpośrednie zwierzchnictwo: Hokage
Misja rangi S#104-12-12
Zlecono eksterminacje klanu Uchiha.
Misja zlecona: Uchiha Itachi, oddział 8, bezpośrednie zwierzchnictwo: Hokage.
Podpisano: Sarutobi Hiruzen
Raport misja rangi S#104-12-12
Uchiha Itachi wykonał zadanie dnia 12.12. Misja zakończona powodzeniem, jedyny ocalały, Uchiha Sasuke, nie stanowi zagrożenia.
Podpisano: Sarutobi Hiruzen
Adnotacja do dokumentu Raport S#104-12-12
Uchiha Itachi oficjalnie zostaje usunięty z oddziału 8 anbu (co następuje - odbiera mu się przywileje i range dowódcy) oraz jego nazwisko zapisane zostało w Książce Bingo. Dożywotni zakaz wstępu na teren Konoha-Gakure. Poszukiwany w obrębie Kraju Ognia, żywy lub martwy.
Podpisano: Sarutobi Hiruzen

Kamienica, w której przyszło ci mieszkać, była z gatunku tych cichych i niepozornych. Żaden z lokatorów nigdy nie sprawiał problemu, cały budynek działał na zasadzie życzliwości i niemal zerowego kontaktu z sąsiadami. Przez opasłe, betonowe mury nigdy nie prześlizgnął się żaden szmer, krzyk, a nawet podniesiony głos – były wystarczająco grube, aby zagłuszyć niemal wszystko. Mimo to spazmatycznie otwierałaś usta, łapiąc hausty powietrza, aby nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Szloch dusił twoją krtań niczym niewidzialne ręce wszystkich tych pieprzonych Hokage.
Jak mogli mu to zrobić?
Nawet ty nienawidziłaś go po cichu przez te wszystkie lata. Jako niewinne dziecko, razem ze swym dziecięcym rozumkiem i myślami, pragnęłaś jego śmierci. Wiedziałaś, że na to zasłużył i takie rozwiązanie było czymś oczywistym i sprawiedliwym. Wioska wykreowała obraz Itachiego jako psychopaty, nie godnego miana człowieka, mordercy rodziny. Cała ta pieprzona hołota starszyzny i władców kazał Sasuke traktować swojego brata jak najgorszego śmiecia na tej ziemi i nienawidzić go do białej gorączki.
Cicho już.
Płakałaś nad jego losem, a razem ze łzami ulatywały z ciebie wszystko, co miało kiedykolwiek jakiś sens. Nigdy nie czułaś takiego żalu. Smutek po odejściu Sasuke, kiedy świat zaczynał i kończył się na tobie, był niczym dziecięca błahostka. W dłoniach miałaś dowód na zniszczenie życia osobie, która postawiła wioskę ponad siebie i swój klan. Wioskę która chwilę później całkowicie się go wyparła.
Pociemniało ci przed oczami i osunęłaś się na podłogę całkowicie pustego mieszkania, w absurdalnie cichej kamienicy – niczym domu duchów. Jedynym bodźcem, który do ciebie docierał był szept gdzieś z tyłu głowy, który tym razem wpuściłaś dobrowolnie.
Jest za późno, żeby czegokolwiek żałować. Nie powinnaś była tego zobaczyć.
Tak mi przykro.
Wiedziałaś, że nikt poza tobą nigdy nad nim nie zapłacze.




✧✦✧✦✧
🔥🍳(•/_\•’ )

Tak! Krótko wiem, ale czy to nie było piękne zakończenie pierwszej serii? Sakura poznała sekret Itachiego. Trawi ją tak niesamowity żal, że może tylko zapłakać nad jego duszą, którą starszyzna przehandlowała za dobro wioski. Poza tym, planuje dodać za tydzień dwie części. Będą to krótkie rozdziały specjalne uzupełniające fabułę. Nie martwcie się, żadne informacje lub sprostowania, a fabuła, fabuła i jeszcze raz fabuła!

A teraz obiecana niespodzianka! Zapraszam na nowego bloga Zbawienie na sprzedaż, na którym widnieje notatka informacyjna. Bardzo proszę o poświęcenie dwóch minutek i przeczytanie jej. Kiedy ruszy tam pierwszy rozdział? Szczerze mówiąc, to zależny od Was. Sami dowiecie się dlaczego. O Odnajdź mnie w mroku nie musicie się martwić (przynajmniej chwilowo), bo mam pięć rozdziałów naprzód czekających na kolejne poniedziałki naszego pięknego życia. Do zobaczenia na drugim blogu!

Zmieniłam trochę wygląd bocznej kolumny. I jak? Lepiej, kiedy nie trzeba wchodzić w "spis treści"? Jak dla mnie bardziej przejrzyście.