Odnajdź mnie w mroku

13 stycznia 2019

Drabble? A po co, a na co to komu?

Krótki post, który niedługo pewnie usunę. Nie lubię zaśmiecania bloga zbędnymi informacjami. Chciałam tylko napomknąć, że siadam do lapka i zaczynam pisać. Mam nadzieję, że wrócę na dobre, w moim starym rytmie, jeszcze w tym miesiącu.
Notatką chcę również sprawdzić, czy jeszcze tu zaglądacie. Kurcze, spodziewałam się, że dojdzie jakiś komentarz przez miesiąc mojej nieobecności. Nie chodzi o jakieś żale mojego skrzywdzonego ego czy coś w tym stylu... Ale poczułam, że ta cała reklama, w którą włożyłam tyle pracy i wysiłku, w rzeczywistości mało co dała. Mniejsza z tym.
Hej, od czego najlepiej zacząć pisanie? Co się gapisz, tak, mówię do Ciebie. Chyba od rozruszania się, no nie? Wrzucam moje pierwsze w życiu opublikowane drabble. Zresztą, napisałam ich raptem parę w całej mojej karierze piśmienniczej. Na 98% to jednak nie dla mnie. Tak trudno skupić nadmiar emocji raptem w stu słowach.
Poniższe treści są luźną paplaniną, w żaden sposób niezwiązaną z fabułą historii. 




Kolejne rozmyślenia, w kolejną samotną noc, po kolejnej butelce sake
(drabble, sto słów pomijając tytuł)


Sasuke odchodzi i wraca, kiedy jest mu to na rękę. Łatwo przywyknąć do takiego stanu rzeczy, to niedoręby element nowego życia. Zastanawiam się, czy to wszystko ma sens, czy potrafię być żoną, która czeka z utęsknieniem na powrót męża. Kamień pierścionka jest czerwony niczym jego oczy. Kiedyś miałam cichą nadzieje, że będzie przypominał mroczne spojrzenie, ale nadal jest tylko drogocennym szkiełkiem i nic ponadto.
Dni mijają, wspólne chwilę można zliczyć na palcach dłoni. Wątpię, bym kiedykolwiek dostrzegła miłosny żar na marmurowej twarzy ukochanego.
Mimo upływu lat rezydencja klanu jest zbyt duża i opustoszała, żeby odejście z niej można nazwać ucieczką.